Horror online o „Tancerzu”

Posted on 2 grudnia 2008

Na dźwięk słowa „sequel”, wiele osób dostaje palpitacji serca, a nawet czytelniczej zgagi. Wiadomo, że jak dostaniemy palec, to później ochoczo łakniemy całej ręki. Zwykle jednak sequele nie są warte funta kłaków. W przypadku duetu „Urbi et Orbi”, możemy odetchnąć z ulgą, bo długo wyczekiwana kontynuacja „Psa i klechy” nie tylko nie zawodzi, ale sprawia wrażenie bardziej dopracowanej od swojej poprzedniczki.

Lata dziewięćdziesiąte. Krakowska policja znajduje zmasakrowane ciało studenta. Okazuje się, że podobnych przypadków było więcej. Wobec tak zawiłej zagadki, do sprawy szybko zostają włączeni panowie Gil i Enka, specjaliści od zadań specjalnych i nadprzyrodzonych. Policjant i ksiądz na miejscu zbrodni znajdują kartkę o przedziwnych właściwościach, na której widnieje obraz tańczących postaci. Trop prowadzi do samego Adama Mickiewicza. Wkrótce obaj panowie będą musieli zadać sobie fundamentalne pytanie: czy tańcząc, można stać się Bogiem?

Łukasz Orbitowski i Jarosław Urbaniuk postanowili iść za ciosem i napisać kolejny tom przygód egzotycznego duetu Gila i Enki. Stworzenie swego rodzaju spółki policjant & ksiądz, mówiąc krótko, chwyciło. Perypetie tych dwóch jegomościów, goszczące najpierw na kartach opowiadań, a później w tomie powieści „Przeciwko wszystkim” okazały się strzałem w dziesiątkę. Strzałem w dziesiątkę jest również „Tancerz”, który moim zdaniem, jest nawet o kreskę wyżej aniżeli wspomniana tu „Przeciwko wszystkim”. Sequel sprawia wrażenie powieści nieco bardziej przemyślanej i spójnej. O ile „Przeciwko wszystkim”, miejscami przypominał powieść z doklejanymi fragmentami opowiadań, o tyle „Tancerz” wolny jest do tego rodzaju konstrukcji. Tak to przynajmniej wygląda z punktu widzenia czytelnika. A czy jest tak w istocie, to należałoby po prostu zapytać samych autorów.

reszta na stronie serwisu