Planeta kobiet, planeta mężczyzn. Świątecznie.

Posted on 24 grudnia 2008

Trudno powiedzieć, czy kobiety są z Wenus a faceci z Marsa, fakt jednak – jesteśmy bytami międzyplanetarnymi. Wystarczy uprzytomnić sobie gigantyczny wysiłek programu kosmicznego, by zrozumieć, jakim cudem musi być spotkanie osobników płci przeciwnej, przecież od lat pięćdziesiątych, po miliardach rubli oraz dolców wysłanych dosłownie w kosmos nawet nie dostaliśmy się na tego nieszczęsnego Marsa i prędko to nie nastąpi, ludzkie kolonie na Księżycu możemy sobie co najwyżej narysować, a prawdziwy lot poza galaktykę jest równie prawdopodobny jak to, że Marilyn Manson zastąpi Świętego Mikołaja. Tymczasem zakochani wciąż się pojawiają, co prowadzi do wniosku, że miłość pomiędzy Marsjaninem a Wenusjanką wychodzi lepiej niż fruwanie w próżni, do tego koszt kolacji czy nawet weekendu w multigwiazdkowym hotelu jest zasadniczo niższy niż wysłanie najmniejszej nawet sondy. Same plusy.

Jesteśmy dla siebie tajemnicą, podobnie, jak wciąż nie znamy zawiłości planet, zasadniczo mogę stwierdzić, że poznałem się z kobiecą powierzchnią, wciąż jednak niewiele umiem powiedzieć o zawiłościach kryjących się pod nią, o gorących jądrach wewnątrz, o tajemnicach atmosfery, gazów, pierwiastków uczuć i pragnień, o biegunach i małych cudach skrytych w fałdach kobiecego gruntu. Kobiety są czasem ogromnymi gazowymi olbrzymami, niekiedy drobnym, zimnym ćwiekiem gdzie z rzadka dochodzi światło, spotykamy kobiety Ziemie oraz Jowisze a co najważniejsze, jest na nich życie, albo go nie ma. Z mężczyznami podobnie.

reszta w Kafeterii

Przy okazji: wesołych świąt, dobrego Nowego Roku dla wszystkich wielbicieli konsol, horrorów, metalu (oraz Britney Spears i Pink), przyjaciół Prezesa i Kreski, Psa i Klechy, reszty światów, które przywołałem, czytelników, czytelniczek Lampy, Kafeterii, SFFH, Nowej Fantastyki, wreszcie, dla wszystkich dobrych, porządnych, lub zwyczajnie fajnych ludzi, których, póki co, na tym świecie jest całkiem sporo.