Jak upadał Boy George

Posted on 25 lutego 2009

Niedawno świat dowiedział się, że Boy George wciąż ma fanów. Skazany za dręczenie norweskiego pracownika agencji towarzyskiej były wokalista Culture Club spotkał się ponoć z entuzjastycznym przyjęciem wśród współwięźniów oraz strażników. Ci ustawiali się w kolejce po autografy, pomagali odnaleźć się pod celą, w konsekwencji czego gwiazdor trafił na blok o złagodzonym rygorze. Najwyraźniej gwałciciel cieszy się mirem wśród podobnych sobie. Powstaje tylko pytanie, jak długie wyroki dostali pozostali osadzeni, skoro pamiętają go po tylu latach. Gwiazdy mają to do siebie że spadają. W gruncie rzeczy gwiazda, która upadła, wydaje się bardziej interesująca od tej, która wciąż świeci, a trzeba przyznać, że mało kto zleciał z parnasu równie kolorowo jak Boy George. Większość popularnych wykonawców poprzedniej dekady zwyczajnie nie żyje lub odgrzewa stare dania. Limahl z Kajagoogoo grywa na prywatnych imprezach, próbując zachować resztki dawnej urody. Ronnie James Dio dorabia do emerytury, wykonując z kolegami stare kawałki Black Sabbath. Sabriny, Samanthy Fox grają okazjonalnie dla małej publiczności, a Dieter Bohlen (Modern Talking) stracił majątek życia za sprawą swojego menedżera; dziś pisze książki, doczekał się też filmu o sobie. Nie ma źle. Czasem przypomnimy sobie o kimś, z powodu jego nieszczęścia, najczęściej o skutkach śmiertelnych. Na tle konających kolegów Boy George wypada barwnie, nie tylko ze względu na strój.

więcej na o2.pl