Fucking perfect

Posted on 5 lutego 2011

Po pijackim szlagierze dostajemy piosenkę zaangażowaną, która dobrze – przynajmniej w moim odczuciu – odsłania ogromny talent Pink. Pewnych tematów nie lubię, niewiele mnie one obchodzą, jak na przykład konflikty okresu dorastania albo przemoc w szkole. Pisząc „Tracę ciepło” zadałem sobie wiele trudu, aby wykazać, że nastolatek, bity i poniżany w szkole najczęściej sam jest sobie winny. Z rodzicami, nie akceptującymi swych dorastających, wątpliwych pociech mam nieco podobnie, to znaczy wiem ile taka pociecha może nawywijać, domyślam się ogromu zadań w zakresie procesu wychowawczego. Zresztą, kto powiedział, że życie ma nas oszczędzać? Że ma oszczędzać naszych nastoletnich? Że rodzice mają być otwarci i mili? Ja nigdy nie chciałem być oszczędzany. Drażni mnie wylewanie w popkulturę płaskich humanizmów, dlatego nie podobała mi się „Carrie” Kinga, no a teraz mamy tę piosenkę. Klip jest okropny, a jednak wzruszyłem się końcówką, tekst naiwny, lecz, jak zwykle, ogromny ładunek emocji zawiesza wszelką niewiarę. Przejąłem się tym, czym zazwyczaj się nie przejmuję, uwierzyłem w sprawy, którym odmawiam wiary, przynajmniej na czas trwania tej piosenki. To miara twórcy, tak sobie myślę w ten sobotni poranek: ściąga mnie ku rzeczom dalekim. Biada tym, którzy szukają w sztuce potwierdzenia siebie.
[ytorbit]n1bcQMCZ5gU[/ytorbit]