Thor

Posted on 5 maja 2011


Kenneth Branagh ekranizuje komiks. Lubie filmy Branagha i wiele adaptacji komiksowych, żeby wymienić tylko „Historię przemocy”, „Hellboya”, „Strażników” i „Iron mana”, za to nie wiedziałem nic o rzeczonym Thorze. Ten ochłap popkultury do mnie nie dopłynął. Wiedziałem, że jest taki bohater, zetknąłem się z wariacją na jego temat w bardzo słabym albumie „1602” Gaimana i właściwie tyle. Tymczasem „Thor” jest dziełkiem ciekawym, nie tylko dlatego, że kwatera główna bogów w Asgardzie żywo przypomina kościelne organy. Mamy do czynienia z opowieścią superbohaterską bez superbohatera: Thor na początku filmu traci swe moce i musi radzić sobie na Ziemi wykorzystując swoje niezbyt rozbudowane człowieczeństwo oraz wymachiwanie piąchą. Akcenty humorystyczne rozłożono prawidłowo, Natalie Portman wyżywa się w słodkości i szkoda tylko, że większość figur ludzkich pojawia się i znika, jakby reżyser przypominał sobie o nich raz na czas i nawoływał, by wrócili na plan, jeśli tylko mają ochotę. Zwraca uwagę przesunięcie „tych złych”, czyli lodowych gigantów na margines akcji, jej oś stanowią zmagania między braćmi, próbującymi zjednać sobie ojca, każdy swoim sposobem. Anthony Hopkins jest zaś tatuśkiem władczym, mądrym i jednookim. Ale „Thor” odznaczył się jeszcze z innego powodu. W roli boga (tu raczej kosmity) Hajmdala obsadzono Idrisa Elbę („The Wire”) , który jest czarnoskóry, a więc umiarkowanie nordycki. W Ameryce rozległy się protesty, generowane między innymi przez The Council of Conservative Citizens, aktor się wściekł, a Branagh tłumaczył. Tymczasem efekt końcowy jest zgoła odmienny niż oczekiwałaby przewracająca się w grobie poprawność polityczna. Biali bogowie (kosmici) ucztują sobie na pokojach, odbywają narady i maleńkie przewroty pałacowe, tymczasem ich jedyny czarny reprezentant tkwić musi na końcu jakiegoś pieprzonego mostu, o suchym pysku i na głodniaka pilnuje bramy międzyświatowej, wpuszczając i wypuszczając gości. Któż jednak ma większą władzę niż odźwierny, ile głów koronowanych spadło za sprawą decyzji ciecia? Tak jest i tym razem.

[ytorbit]aymaqCbaik4[/ytorbit]