Tydzień z głowy (436)

O wesołości i smutku

into-the-void-brazil-3759050855

Zdjęcie: Mike Richard

Ludzie którzy czytają moje książki dziwią się, że jestem takim pogodnym i zadowolonym z życia człowiekiem. Niekiedy dają do zrozumienia, że nie umieją tego pogodzić. Tu taki, a tam taki, doktor Jekkyl i pan Hyde.

Sprzeczność oczywiście nie istnieje. Dzieło nie jest tożsame z autorem, ale w jakiś dziwny, pokrętny sposób z niego wynika. Być może nawet dzieło wynika z barw świata, a autor to tylko pryzmat załamujący te kolory na kartce papieru. Tego akurat nie wiem, wiem za to, że moje książki mogą być bardzo smutne, a ja bardzo wesoły. Więcej nawet, być może moje książki są mądre.  Tak czasem o nich piszą. Ja jestem bardzo głupim człowiekiem.

Na codzień jestem wesoły z dwóch powodów. Pierwszy jest dość oczywisty. Mam dobre życie wolne od dramatów, którym nie sprostałby silny, dorosły człowiek, którym się stałem. Moje nieszczęścia są tylko nieszczęściami. Wynikają z samej struktury życia. Doświadczam wielkiego dobra w wymiarze zawodowym, jak i prywatnym. Gdybym chodził z nosem na kwintę byłbym niewdzięcznikiem, względem innych, jak i siebie. Jeśli doczekam starości nie chcę powiedzieć sobie „martwiłem się przez najlepsze lata mojego życia”.

Jest i drugi powód. Mianowicie, życie to kurwa niewyobrażalna pierdolona tragedia. Każdy z nas siedzi w wagoniku, który nieodwołalnie zmierza w ciemność. Ten kierunek jednoczy nas wszystkich, dzieli jedynie prędkość ruchu i długość trasy do przebycia. Życie nie ma celu i sensu, poza tym, który sobie sami nadamy. Jesteśmy jednak krusi i nie wiemy o sobie niemal nic.

Do tych, nazwijmy to metafizycznych, spostrzeżeń, dorzucę kilka bardziej przyziemnych, drażniących w swym banale. Dzieci są głodne. Starzejące się kobiety – przeźroczyste. Najlepiej wiedzie się niewdzięcznikom. Tramwaj spod mojego domu odjeżdża co dwadzieścia minut, mam jedną nóżkę krzywą i daleko do supermarketu.

Istnieje nieskończona ilość powodów dla których życie jest kurwa niewyobrażalną pierdoloną tragedią. Napisałem sześć powieści tylko o tym i po tych sześciu powieściach wiem, że nic z tym nie można zrobić. Jesteśmy w wagoniku i w nim pozostaniemy. Ja w nim pozostanę.

Niezależnie od tego, czy będę się uśmiechał, czy też nie.