Tydzień z głowy (451)

Posted on 15 maja 2017

O braku prawa jazdy

2017-04-15_23-02-06

Gdy mówię, że nie jeżdżę samochodem, moi rozmówcy są zdziwieni. Być może wyglądam na takiego, co jeździ, najpewniej jednak brak tej umiejętności postrzegany jest w kategoriach kalectwa, a nie rozumnego wyboru.

Nigdy nie ciągnęło mnie do aut. W podstawówce koledzy zbierali prospekty z Niemiec i bileciki z gum Turbo. Próbowałem im w tym dorównać, łaknąc akceptacji grupy. Ale wszystkie fury z mojego punktu widzenia były identyczne, nieatrakcyjne, o banalnych kształtach.

Młodość spędziłem w Krakowie, mieście, w którym nie potrzeba samochodu. Generalnie uważam, że jeśli ktoś żyje w mieście, nie powinien używać auta, zwłaszcza odkąd sklepy wielkopowierzchniowe wprowadziły sprzedaż online. Komunikacja miejska mocno kuleje (Kraków, na dobrą sprawę, nie ma żadnej) ale człowiek uparty zawsze dotrze do celu.

Próbę zrobienia prawka podjąłem kilkanaście lat temu, kiedy założyłem rodzinę. Uległem stereotypowi, że mąż i ojciec powinien mieć samochód. Procedura uzyskania tego dokumentu była jednak tak rozwleczona, że wcześniej zdołałem się rozwieść.

Piszę te słowa w nocnym pociągu relacji Katowice – Szczecin. Poczytałem sobie, wyspałem się, a teraz klepię w klawiaturę. Nie zrobiłbym tego wszystkiego siedząc za kółkiem.

Wczoraj wieczorem potrzebowałem dostać się z Dąbrowy Górniczej do Katowic, niestety spóźniały się pociągi. W końcu, na miejsce podwiozła mnie miła dziewczyna. Widziała mnie na spotkaniu autorskim i chciała pomóc. Nie poznałbym jej w innej sytuacji. Swoją drogą dziwię się każdemu, kto z takim ryjem bierze mnie do samochodu.

Bez prawa jazdy zjechałem Stany Zjednoczone z wybrzeża na wybrzeże i z powrotem, całą Europę i Afrykę Południową. Posiadam też zdolność błyskawicznego przemieszczania się pomiędzy dowolnymi punktami na mapie, wykorzystując przy tym kolej, buce, przypadkowe podwózki i nielegalny transport osób.

Te umiejętności posiadam dzięki wieloletniej, wytężonej pracy, a moje zdolności w nieposiadaniu prawa jazdy mam za rewes wszystkich Hołowczyców tego smutnego świata. Gdybym zrobił prawo jazdy, uczyniłbym mój wcześniejszy wysiłek bezsensownym.

Nie jestem przecież frajerem.