Tydzień z głowy (492)

Posted on 26 lutego 2018

O szyldach i neonach 

old_brick_wall_1_by_rsffm-d5swpwv

źródło zdjęcia.

Przeszliśmy się ostatnio po starówce. Nadal uważam, że Kraków jest najgorszym miastem w Polsce, ale tego zimnego wieczoru dał się znieść. Luty wygonił przechodniów z Gołębiej, Jagiellońskiej i świętej Anny. Podobał mi się nierówny bruk i okna jakby wciśnięte w stare ceglane mury. Wcześniej nie zwracałem uwagi na takie oczywistości, no ale byłem młody. Poza tym siedzę w domu jak borsuk. Nawet nie wiem, kiedy ostatnim razem zapuściłem się w obręb Plant. Kiedy byłem w krakowskiej knajpie?

Wszędzie straszyły szyldy. W ten sposób ogłaszały się restauracje, jadłodajnie i reklamowały się browary. Cóż, każda starówka teraz tak wygląda, w Niemczech, w Budapeszcie, w Kopenhadze.  Z tymi szyldami jest, tak w ogóle, zabawna sprawa – wszyscy uważają, że powinny zniknąć, a jednak są. Mi nie przeszkadzały. Aż do teraz.

Idąc przez zmrożone miasto myślałem o tajemnicy. Wyobrażam sobie życie bez wielu rzeczy, ale tajemnica jest jak miłość i pieniądze – tak trudno bez niej. Mury starego miasta obiecują tajemnicę. Wystarczy wyobrazić sobie ludzi, którzy za nimi mieszkali w ciągu wieków, ich radości, troski i łajdactwa. Jak oszukiwali się, kochali, zdradzali i mordowali. Taki stary dom, kościół, zamek jest w moim rozumieniu naczyniem na całe mrowie tajemniczych cieni. Nie muszę i nie chcę ich poznać. Wręcz przeciwnie. Chcę ocalić właśnie tę zagadkę.

Kolorowy, podświetlony szyld umieszony na murze tę tajemnicę unieważnia i przekreśla. Jest jak taśma policyjna, jak zakaz wjazdu. Zamiast moich duchów, sekretów i wspomnień dostaję informację o kebabie, albo o tym, że mogę napić się Żywca. Widzę tutaj pełną rozłączność. Albo szyld z Żywcem, albo tajemnica. Żywiec jest aktualny, tajemnica długowieczna. On jest wstrętny a ona wspaniała. Nie rozumiem, co złego jest w nagiej, starej ścianie. Przecież zawsze taka była. Dopiero moje pokolenie ją zapaskudziło.

Jestem odklejonym od świata, melancholijnym bucem, ale mam dość rozsądku by wiedzieć, że moja argumentacja nie ma żadnej wartości. Kogo w dyktaturze transparentności obchodzą tajemnice? Kogo w ogóle interesują jakieś szyldy? Nie zamierzam z nimi walczyć. Równie dobrze mógłbym wrzeszczeć na morze, aby się rozstąpiło. Zrobię to, co potrafię najlepiej.

Zostanę w domu.