Tydzień z głowy (493)

Posted on 5 marca 2018

 

O lęku

hercules-lion-e1484581671297

Thomas Bulnfinch

Mojego przyjaciela napędza wściekłość. Dzięki niej zdobywa kolejne szczyty. Nie chce jawić się małym i słabym w oczach nieprzyjaciół. Nie dopuszcza do swojego upadku. Wie, że najlepszą zemstą jest długie, dobre życie mściciela.

Mnie nakręca lęk. Towarzyszy mi odkąd pamiętam. W szkole średniej bałem się, jakże bezsensownie, że nie zdam do następnej klasy. Dlaczego miałbym nie zdać? Czemu powtarzanie klasy wydawało mi się jakąś potworną tragedią? Nie zadawałem sobie takich pytań. Potem bałem się, że nie zdam studiów i tak jest aż do teraz.

Dziś boję się, że nie dam rady, że zaraz wydarzy się jakaś potworna katastrofa. Jaka? Tego oczywiście nie napiszę, bo tylko głupiec odsłania detale swoich lęków. W każdym razie czuję się mocno odpowiedzialny za siebie i swoich bliskich. Nie wolno mi ich zawieść. Trawi mnie obsesja, że jednak zawiodę.

Cieszę się z tego lęku, bo nie pozwala mi zasnąć. Jestem czujny i mam pospinane mięśnie. Mój sen jest płytki, noce krótkie, a dnie wypełnione aktywnością. To wszystko jest możliwe właśnie dlatego, że istnieje lęk – to drżące, bezwłose zwierzę rozdrapujące mi brzuch, ten węgorz w gardle, ta rtęć we krwi. Moje książki zrodzone są lęku i lękiem pisane. Mój program, moje teksty w tym ten to nic więcej jak zaklinanie niewesołego losu. Teraz też piszę, by bać się trochę mniej.

A przecież na dnie serca wiem, że nie grozi mi nic strasznego, że każdy wariant mojego życia będzie dobry. Byłem wielki i mały, bogaty i biedny, słaby i silny, kochany i niekochany, tak sobie żyję, aż w końcu sobie umrę i już.