tydzień z głowy (495)

Posted on 19 marca 2018

O normalnej pracy

 slaves1

Pracowałem w bardzo wielu miejscach. Kopałem doły i byłem ankieterem, dymałem na budowie i kleciłem słownik najwybitniejszych Krakowian, jeśli coś takiego jak wybitny Krakowianin w ogóle istnieje. Działo się to w czasach tak zamierzchłych, że niemal ich nie pamiętam. Od lat jestem przedstawicielem klasy próżniaczej, który namiastkowo wspomina własne kombatanctwo.

Z tego powodu bardzo trudno mi zrozumieć ludzi, którzy chodzą do pracy: ochroniarzy, menedżerów, kasjerki i innych. Jako pisarz mam z tym kłopot. Łatwiej mi opisać los żołnierza niż pracownika korporacji. Do tego ulepiłem się sam, działam jako freelancer w konsekwencji czego doskonale odnalazłem bez jakichkolwiek praw pracowniczych. Nie wiem co to płatny urlop. Nie mogę chorować a zatem nie choruję.

Jestem mieszaniną naiwności oraz gniewu, brak mi też konsekwencji. Czytam sobie teraz o nowym kodeksie pracy, właściwie przeciekach z projektu, ujawnianych w odłamkach jakby chodziło o jakąś ezoteryczną księgę, o ułatwianiu zwolnień, jakichś robotnikach sezonowych i zastanawiam się w jakim kraju kurwa żyję. Z drugiej strony znam też tę prostą prawdę, że jak sobie nie pomożesz, nikt ci nie pomoże. Sami wyciągamy się za włosy z bagna. Albo w nim toniemy.

W gruncie rzeczy, jak sobie teraz siedzę w fotelu, to dochodzę do wniosku, że każdy, kto płaci człowiekowi mniej niż pięć koła za pracę w pełnym wymiarze godzin jest albo cymbałem, albo kawałem gnoja.  Przyjaciel opowiadał mi o jakieś piździe z korpo, która – dosłownie – zadręczała ludzi. Pytał, czy mogę jakoś pomóc. Nie wiedziałem jak. A czasem wiem. Niedawno  dziewuchę wywalili mi z roboty, w barbarzyński i przykry sposób. Już ma nową. Ale ja tego chuja co ją zwolnił pamiętam. A teraz chuj już wie, że że jest pamiętany.

Nie mogę pomagać tak jak czynią to inni. Nie nadaję się do zadań społecznych, nie potrafię działać w grupie. Potrafię pamiętać i krzywdy innych, wszystkie krzywdy zapamiętuję. O swoich mogę zapomnieć, o cudzych nigdy. Mam też w głowie tych krzywdzicieli i wiem, że Kraków jest mały, Warszawa jest mała, Polska to malutki kraj i nasze ścieżki, gnoje, kiedyś się przetną. A ja będę wiedział, co zrobić.