tydzień z głowy (503)

Posted on 14 maja 2018

O ostatnim wieczorze w domu

 IMG-3379

Joanna Karpowicz,  „Long road home”

Siedzę sobie w fotelu, słucham muzyki, wokoło kręcą się bliscy. Wypiłem jedno, paskudne skądinąd piwo. Nie lubię polskiego piwowarstwa ponieważ nie lubię piw mocnych. Dobremu piwu wystarczą trzy procenty alku, a nie dwa razy tyle. Piwo nie służy do upijania się. Od tego mamy wódkę.

Tak sobie siedzę, właściwie zapadam się w fotelu, a w korytarzu leży spakowana torba. Znowu wyruszam w drogę i nie będzie mnie tutaj przez dwa tygodnie. To znaczy będę. Zjadę wieczorem, prześpię się i rano wybędę znowu. Woła praca, ludzie wołają.

Właściwie nie wiem czy jest sens o tym pisać, zakazu jednak próżno szukać, a moje życie dokonuje się w rytmie wyjazdów i powrotów. Kto powiedział, że pisarz jest zawodem stacjonarnym? To już dawno się zmieniło i każdy kolega po fachu zapieprza jakby mu duracela pod nerkę wsadzić.

Najlepsze, że nie mam właściwie pojęcia co będę robił. Znam zaledwie zarys swoich aktywności. Na przykład będę rozmawiał z jakich ludźmi, lecz nie wiem jeszcze o co ich zapytam. Przyjdę, popatrzę, posłucham co mówią i będę wiedział jak zwykle. Nieoczekiwanie, moim drugim zawodem okazało się właśnie rozmawianie. Jak wreszcie świat się skończy będę łaził od obozowiska do obozowiska i paplał ozorem w zamian za miskę zupy.

Zobaczę się z czytelnikami – w Warszawie odbędą się targi książki, piekło dla każdego prawdziwego pisarza, które racjonalizuję sobie jako karę za narcyzm. Prócz tego wizyty w bibliotekach. Może wreszcie dowiem się, dlaczego ludzie właściwie chcą poznawać pisarzy. Naprawdę nie wystarczają Wam książki? Ględzę o tym, bo niezbyt lubię siebie na spotkaniach autorskich. Jestem za gadatliwy, nazbyt zabawny. Chcecie znać prawdę o mnie? Jestem tym facetem, który na imprezie siedzi w rogu, milczy i moczy nos w kieliszku.

A potem pojadę na poszukiwanie książki, co jest dość dziwacznym zadaniem. Wyobraźcie sobie, że musicie znaleźć człowieka, którego charakter umiecie wyobrazić sobie dość dobrze. Na przykład wiecie, że jest wesoły, impulsywny i chaotyczny. Ale nie wiecie jak wygląda, ile ma lat, jaki ton głosu, jak się nazywa nie wiecie nawet czy, pardon my french, chłop to czy baba. Kto wie, może na siebie wpadniemy?