Tydzień z głowy (513)

Posted on 30 lipca 2018

Poranek w przystani

IMG-4796

Jestem sobie na łódce, jest kwadrans przed ósmą, ale siedzę tak już od godziny. Reszta załogi śpi. Dzieci coś tam szepczą.

Jeszcze przed chwilą panowała tutaj niemal całkowita cisza. Szeleściła woda. Skrzeczał ptak. Chlupotały się ryby, a najgłośniejszym dźwiękiem tutaj było niewątpliwie moje kichanie. Nabawiłem się kataru przez tę żeglarską przygodę. Teraz ludzie naokoło wstają, kręcą się po pokładach, coś tam mówią. Jakiś dureń, gdzieś daleko, puścił muzykę.

Jestem na mazurskim jeziorze, którego nazwy zapomniałem i nigdy sobie nie przypomnę. Nadbrzeże idzie zielonym łukiem z którego wyrastają kępy sitowia. Brzęczą muchy. Ptaki latają nad niską wodą, a właśnie w tej chwili słońce wzniosło się nad białe obłoki i runęło na jezioro, z którego umyka strwożona mgła.

Ludzie wciąż szepczą. Nasi ludzie, na naszej łódeczce. Dzieci, przyjaciel. Zabawne, bo nikt nie śpi, a jednak szepczemy. Nikomu przecież nie przeszkadzało by normalne, głośne gadanie, zwłaszcza, że przed chwilą ktoś odpalił Lady Pank na pełen regulator. Ale szepczemy konsekwentnie, na wszelki wypadek, jakby głośniejsze dźwięki nie przystawały do spokoju poranka, do tych ptaków i spokojnej wody. Zagrała trąbka.

Być może takie chwile powinny sprzyjać jakiejś refleksji. Powinienem zdobyć się na jakąś refleksję odnośnie ludzkiego losu, najlepiej w kontekście naszej trudnej relacji z przyrodą. Ale nie. Myślę o rzeczach prostych i przyziemnych. O kłopotach najbliższych, o pracy, o dzieciach, o pisaniu, treningach, książkach i tym podobnych. Tylko konkret, mięso. Inaczej nie umiem.

To zabawne jak wiele życia mi zeszło na jałowych przemyśleniach o Bogu, Polsce, świecie, moralności, kondycji ludzkiej, moim i twoim powołaniu do celów zapisanych w życiu. Przecież nic nie ma. Nic nie zostało zapisane. Z tego całego wieloletniego myślenia nic nie wyniknęło, nic ono nie znaczą. Są tylko jednostkowe życia niezwiązane żadnym sensem. Jesteś ty, jestem ja. I świat w którym utoniemy.

Wstali. To i ja kończę.