Tydzień z głowy (517)

Dlaczego gołąb?

pigeongrafika: Kat Houseman 

Byłem we Lwowie na zdjęciach. Kręciliśmy po czternaście godzin dziennie. Lwów jest brudny i tak zniszczony, że można by robić tam film wojenny. Wszystko jest szare, jak zakurzony rupieć. Wieczorem, w tę ruinę wypuszczają się piękne, zadbane dziewczęta. Włóczyłem się, całkiem sam, nocą, po cmentarzu Łyczakowskim. Stałem dwanaście godzin na granicy. Zjadłem znakomity obiad w Atlasie, gdzie sto lat temu balowała polska inteligencja. Ale najlepiej pamiętam gołębia.

Gołąb rezydował w bezpośredniej bliskości dworca. To ogromny budynek, trochę podobny do tego we Wrocławiu. Przy wejściu tłoczą się ludzie i samochody. Posępni, śniadzi taksówkarze łowią klientów, przewalają się wycieczki, mrówki z towarem, studenci z Polski, a młodzi pijaczkowie proszą o drobne robiąc przy tym szpagat. Dalej rozciąga się rodzaj wyjątkowo zabiedzonego zieleńca, gdzie w słońcu przysiadła sobie rodzina Cyganów.

Byli bardzo ładni, ci Cyganie, wszyscy bez wyjątku. Przewodził im tłuściutki senior z wąsem, podobny trochę do don Wasyla, tego piosenkarza. Towarzyszyła mu tęga równolatka o wydziaranych ramionach. Rozsiadała się na trawie jak czarownica. Prócz tego było dwóch postawnych kryminalistów koło czterdziestki, wyrostki w tym jeden z gitarą, oraz rozbrykany narybek. Przyjemnie się na nich patrzyło.

Cyganie, jak wiadomo, nie ruszają się bez tobołów (w tym przynajmniej ten dumny i pogardzany naród łączy się z Polakami). Ci też obłożyli się bambetlami, a do największej z toreb, szmacianą taśmą długą może na dwa metry przywiązany był gołąb. Tłuste, bogato opierzone ptaszysko o ładnym umaszczeniu. Był zupełnie spokojny i nic nie wskazywało na to, że trapi go poczucie krzywdy. Najwyraźniej zapomniał o lataniu. Siedział na gałęzi, kręcił głupim łbem i tyle z tego było.

Dlaczego gołąb? Nie umiem tego pojąć. Co sprawiło, że Cyganie przytroczyli go do swoich bambetli? Ma to związek z jakimiś wierzeniami tych ludzi? Sądzą na przykład, że obecność ptaka przynosi im szczęście? Gołąb mógł by pełnić rolę wczesnego ostrzegania, na podobieństwo kanarka w kopalni. Wyczuwałby jednak nie gaz, a duchy. Co jeśli to gołąb pocztowy, skomunikowany z innymi grupami Cyganów jako ważne ogniwo systemu ostrzegania przed policją? Gołębie doskonale się do tego nadają – przenosiły rozkazy o nalotach jeszcze podczas I wojny światowej. Może wreszcie w tym gołębiu mieszka dusza jakiegoś ważnego Cygana? Ciągnie się za nimi ich opierzony przodek. Istnieje też możliwość, że ten ptak znalazł się na tasiemce z czystego kaprysu, przyczepili go dla hecy, a on to sobie upodobał. Co robią z nim w zimie? Co, gdy lądują na komendzie? Co z kłopotliwymi przecież odchodami gołębia? Pytania. Mnóstwo pytań. Oto jedna z tajemnic zaszyta na powierzchni świata-cygański gołąb.