Tydzień z głowy (526)

41

 wyrko

Skończyłem czterdzieści jeden lat. Jestem dość stary by wiedzieć czego chcę i potrzebuję, a zarazem wciąż młody – chce mi się, wierzę w sens pracy, walki, przyjaźni, miłości i całej reszty. Mam pewność, że najlepszy, najbardziej twórczy okres jest dopiero przede mną.

Stary przyjaciel zapytał: „czego można życzyć człowiekowi, który ma wszystko?”. Przemyślałem sprawę, rzeczywiście mam wszystko. Niczego mi nie brakuje.

Są dni, kiedy chodzę wkurwiony od rana do nocy, a skoro już przy nocach, nieraz zasypiam ciężko i budzę się koło czwartej nad ranem owładnięty paranoicznym lękiem o przyszłość. Wśród ludzi niekiedy czuję się samotny.  W takie wieczory jak ten, kiedy spotkało mnie dużo dobrego czuję się winny, jakbym otworzył prezent należący do kogoś innego.

Wkurwiam się i lękam bo mam wszystko. Miłość, rodzinę, pracę marzeń i najlepszych przyjaciół pod słońcem. To piękne rzeczy stanowiące o treści mojego wyjątkowego życia. Są delikatne, kruche. Należy się o nie troszczyć, dbać i pielęgnować. Zdaję sobie sprawę, że przygniatająca większość ludzi nie ma nawet połowy tego co ja.

Dlatego dalej będę budził się o piątej rano owładnięty przerażeniem, którego nikomu nie życzę, będę łaził wkurwiony od rana do nocy, zapierdalał przy pięciu projektach na raz a potem jeszcze nerwowo rzucał się po osiedlu między Żabką a torami kolejowymi.

Życie to troska. Miłość to troska.

A ja mam czterdzieści jeden lat, nazywam się Łukasz i żyję naprawdę.