Tydzień z głowy (528)

Przygoda w pociągu

old-train-locomotive-black-heat-transfer-on-a-blue-background

Przypomniała mi się mała przygoda sprzed lat, którą teraz  spiszę. Jechałem z kolegami na jakiś konwent do Torunia. Jestem prawie pewien, że w przedziale był Przemek Romański, dzisiejszy prezes wydawnictwa SQN i Andrzej Pilipiuk.

Prócz nich jechał z nami Ukrainiec w towarzystwie dziewczyny. Polka czy Ukrainka? Tego już nie pamiętam. Wiem za to, że tych dwoje siedziało przy oknie i mieli mnóstwo bagażu, ze cztery napakowane torby upchnięte na górze.

Okazał się całkiem miłym, rozmownym człowiekiem. Siedzieliśmy i gadaliśmy sobie o bzdurach. W którymś momencie zeszło na opowiadanie kawałów. Ja opowiedziałem swój, ktoś jeszcze znał jakiś kawał i go upublicznił. Przyszła kolej na Ukraińca. Zaczął mówić ten swój kawał i był już blisko puenty gdy do pociągu weszli pogranicznicy. Obmacali bagaże i zawinęli chłopa. Wysiedli z nim na następnej stacji. Dziewczyna została sama. Dziwne – w jednej chwili facet siedział z nami i wesoło rozmawiał, w drugiej już go nie było.

Moje serce zawsze będzie z drobnymi przemytnikami, więc zrobiło mi się cholernie smutno. Pamiętam, że usiłowałem jakoś pocieszać tę jego dziewczynę. Pytałem, czy mamy gdzieś zadzwonić w imieniu tego Ukraińca. Dopiero potem uświadomiłem sobie, że przecież pogranicznicy trafili do naszego przedziału bez pudła. Ktoś sprzedał faceta. Może to była właśnie ona?

A najgorsze jest to, że nigdy nie poznałem puenty kawału, który opowiadał i nie poznamy jej już nigdy, mając do czynienia z kawałem, niedokończonym, więcej nawet: kawał został aresztowany i skazany na brak puenty.