Tydzień z głowy (534-535)

Posted on 31 grudnia 2018

Rok z głowy

the-hero-hector-of-troy-crispijn-van-de-passe-i-1574-1637-G2J72R 

Było trudno, ciekawie, lecz nie zawsze satysfakcjonująco. Otwierałem, lecz nie zamykałem, zaczynałem, prognozując tylko mniej lub bardziej szczęśliwe zakończenia.

Mój jedenastoletni syn przeprowadził się do nas. Dom działa, raz lepiej, raz gorzej, jak każdy normalny dom. Mam swoje miejsce na świecie. I nie tylko ja. Ilu ludzi może o sobie powiedzieć coś takiego?

Zacząłem prace nad nową książką. W gruncie rzeczy niewiele brakowało, aby „Kult” został ukończony. Na Nowy Rok zostało mi raptem kilkadziesiąt stron. Wątpliwości zostały, jak zwykle, jak w wypadku każdej powieści. Mam jednak mocne poczucie, że po „Kulcie” bardzo długo nie będę potrafił napisać żadnej książki. Może opowiadania. Może coś do teatru? Nie wiem. Nie potrzebuję.

Zacząłem wiele przedsięwzięć, których wartości jeszcze nie można ocenić. Serial dokumentalny. Gra video. Co dalej się z tym podzieje? Los tego rodzaju przedsięwzięć nie zależy tylko ode mnie. Ale jeszcze mogę. Jeszcze się nie zużyłem. Myślę o sztuce teatralnej, o filmie dokumentalnym, o serialu. Część rzeczy już jest odpalona, czekajmy więc na fajerwerki.

Straty w ludziach bolesne i nie do odrobienia. Wolę jednak myśleć o tym, co zostało ocalone.

Wczoraj wróciliśmy z krótkiego urlopu w Muszynie. Tęsknię za dalekimi podróżami, za czasem gdy zwiedzałem inne kontynenty. To powróci, wiem, ale tydzień w górach, spokojny, z szklanką i książką wystarczył w zupełności. Jeździłem na łyżwach. Chodziłem na spacery. Dostaję od życia więcej niż potrzebuję, a już na pewno więcej niż zasłużyłem.

Gdy wracaliśmy, przypomniałem sobie jak ponad trzydzieści lat temu przebywałem tę samą trasę, z rodzicami, jako mały chłopiec. Chodziłem po górach i brodziłem w Dunajcu. Ojciec spędzał całe dnie z wędką, a wieczorami przynosił ryby do wędzenia. Bywali tam też moi dwaj wujkowie. Ojciec nie żyje, jeden wujek także, zaś drugi jest niewidomy.

Nie mam nikogo przed sobą, żadnych pleców za którymi mógłbym się schronić. Nie szukam odkupienia, nagrody ani kary. W świecie nie ma żadnej ścieżki, która byłaby mi przeznaczona. Świat jest ślepy jak wujek.  Usprawiedliwienia, okoliczności łagodzące, nawet te symboliczne zniknęły. Jestem tylko ja i życie.