Tydzień z głowy (536)

Posted on 7 stycznia 2019

Postanowienia noworoczne

Vladimir_Serov-Portrait_of_a_worker 

Nie napiszę nowej książki. Nie zacznę nawet pisania nowej książki, ani nie będę myślał o takowej. Nie skończyłem jeszcze poprzedniej, poza tym napisałem dość książek i nie widzę potrzeby startowania z nową. Prawdziwy pisarz nie ma przymusu pisania.

Nie będę przejmował się pieniędzmi. Wiem jak to brzmi. Wiem jak bardzo ludziom brakuje na tak wielu poziomach i zdaję sobie sprawę jak arogancko takie zdanie brzmi. „Nie będę przejmował się pieniędzmi”. Troska, jak słusznie zauważył Heidegger jest treścią życia, lecz mówię o jebanej paranoi, mam na myśli chorobliwe zaambarasowanie jutrem, syndrom Nikodema Dyzmy, co wyrywa ze snu o czwartej rano. Jestem silnym człowiekiem. Nie ufam swojej sile. Pora popracować nad zaufaniem.

Podniosę 190 kilogramów w martwym ciągu. Obecnie dźwigam 170 (to znaczy, raz dźwignąłem), co i tak nie jest złym wynikiem jak na gościa w moim wieku. Nie używam taśm, nie biorę sterydów ani tym podobnych, treningi jadę na sucho, nie licząc standardowej suplementacji (białko, glutamina, BCAA, kreatyna i tym podobne).  Właściwie nie wiem do czego jest mi potrzebny taki wynik, te 190 kilogramów. Chodzi o to, że ważę 95 kilogramów i chcę dźwignąć dwa razy tyle. Taki cel tłumaczy się sam przez siebie.

Spróbuję być odrobinkę lepszy dla innych, a dla najbliższych zwłaszcza. Ten rodzaj deklaracji trąci banałem, niemniej chyba warto bym pochylił się i postarał trochę. Kluczowy jest tutaj przymiotnik. Odrobinkę lepszy. Nie wierzę w wielkie zmiany i monstrualne transgresje. Ludzie są jacy są, niestety, i co nieskończenie smutne, pozostają sobą. Jesteśmy bezradni wobec samych siebie. Łukasz Łukasza nie zwycięży. Ale mogę, na ten przykład, okazywać mniej zniecierpliwienia, mniej mówić a więcej słuchać. Poza tym nie jestem taki znów najgorszy, co nie?

Byłoby dobrze, gdyby wypalił jakiś duży projekt, jeden z tych, co je naszykowałem.  Mam tego trochę, ale jeden wystarczy. Wiem jednak, że w gruncie rzeczy, nie zależy to ode mnie. Pojeździłbym gdzieś. W parę miejsc, na krótkie wypady. To akurat mogę. Zebrałbym dyskografie, powiedzmy, siedmiu ulubionych kapel na plackach. No i tyle. Nie trzeba mi niczego więcej, jak zadania wypisane wyżej. Po prostu, wiem już co mogę, a czego nie mogę zmienić.