tydzień z głowy (543)

Posted on 25 lutego 2019

Jaskinia i piorun

 

F3E6384A14ECBD60EDEBC9A4B045888A4B76E8E3Przychodzą czasem dni, kiedy nie rozpoznaję siebie. Jestem taki sam jak zwykle, lecz zupełnie inny. W tej prawdzie kryje się złuda-tak łatwo uwierzyć w to, że nic się nie zmieniło.

Myślę inaczej, mówię inaczej, inaczej się zachowuję – a przecież jestem substancjalnie sobą. Chce tego samego, co wcześniej. Lubię to co lubiłem, uciekam od rzeczy, które rozpoznałem jako wstrętne.

Gdy inni mówią „Łukasz, co się z tobą dzieje” najprostszą reakcją jest najeżenie grzbietu. Nic się ze mną nie dzieje, bo przecież robię to co zwykle, zachowuję się w ten sam, znajomy już sposób. Jeśli pojawiła się jakaś zmiana, to z twojego powodu. Bo pytasz, co się ze mną dzieje, pytasz nieustannie, w związku z tym zaczynam o tym myśleć, czuję się rozdrażniony i postępuję tak, jakby coś miało się dziać.

Pojawiają się proste, chaotyczne ruchy na znak, że rzeczywiście przeczuwam istnienie jakiegoś problemu i staram się go odegnać. Zaczynam medytować. Po 20.00 odkładam telefon. Więcej czytam. Rozwieszam łowcę snów nad łóżkiem. Pod progiem zakopuję czarnego koguta. Już wiem, że zapobiegłem sprawie a przynajmniej to co się dzieje, dzieje się jakby mniej efektownie.

Był człowiek, którego burza zaskoczyła podczas długiej drogi. Runął na kolana i zaczął się modlić aby nie trafił go piorun. Zadzierając głowę bojaźliwie zerkał na oszalałe, elektryczne niebo. Prosił Jezusa i Maryję, potem Peruna, a na sam koniec, gdy głuchł już od grzmotów wyszeptał imiona najstarszego boga, który właściwie nie ma już imienia: poćwiartowanego smoka, z którego ciała powstał świat.

Tak klęczał, zamiast skryć się w jaskini. Jaskinia jest ukryta. Gdzie droga do jaskini? Co dzisiaj jest jaskinią? Jaka głęboko sięga? Co żyje na jej dnie?