Tydzień z głowy (545)

Posted on 11 marca 2019

Pierwsza bania

 drink

Przypomniało mi się, jak wypiłem pierwszy alkohol w swoim życiu.

Było to w Rytrze, na wycieczce szkolnej. Chodziłem do drugiej klasy ogólniaka. Można powiedzieć, że zacząłem późno, bo koledzy pod koniec podstawówki chodzili już ostro nawaleni.

Właściwie nie wiem dlaczego chciałem się napić. Pewno chciałem mieć już za sobą tę przygodę. Trawiła mnie ciekawość jak to jest być pijanym. Ciśnienie podbijał sam klimat wycieczki szkolnej. Wiadomo, na wycieczkach szkolnych zawsze się piło. Od tego chyba są, bo przecież nie od łażenia po górkach wokół Rytra.

Więc, po kryjomu kupiłem sobie piwo. Przynajmniej tak mi się wydaje. Bardzo słabo ten szczegół pamiętam, za to świetnie wiem, co wydarzyło się potem. Kumpel z klasy zobaczył mnie z tym piwem i wyciągnął na jabcoka. Kupiliśmy jedno na spółkę. Pani w monopolowym doradziła nawet, który jabol smakuje najdojrzalej. W takich właśnie, dobrych czasach przyszło mi dorastać – panie sprzedawały alkohol dzieciom i jeszcze pomagały w wyborze.

Jabcoka wypiliśmy pod księżycem. Po każdym łyku przecieraliśmy szyjkę butelki rękawem kurtki i podawaliśmy sobie ją nawzajem. Było w tym coś wyjątkowo ciepłego, serdecznego.

Podchmielony wróciłem do ośrodka, gdzie inny kolega miał wódkę. Uznałem, że idzie mi po prostu wspaniale i przyssałem się do tej butelki. Nie wiem ile wypiłem, przypuszczalnie bardzo dużo. Początek uznaję więc za udany. Podczas pierwszego picia wyduldałem piwo, wino i wódkę.

Wszystko skończyłoby się dobrze gdyby nie koleżanka. Wymiotowałem sobie elegancko przez okno, a ona poleciała po wychowawczynie. Powiedziała jej, że Łukasz źle się czuje bo rzyga przez to okno. No i przyszła do nas. Powitałem ją pokryty własnymi wymiocinami. Powiedziałem, że czuję się świetnie, nic nie piłem, wszystko jest w porządku.

Zrobiła się afera, ojciec musiał przyjść do szkoły, miałem jakąś karę, coś takiego, bez znaczenia. Ważne jest coś innego. Wczoraj piłem sobie piwko z tym samym facetem, z którym wydoiłem jabola.

Ciągle jesteśmy przyjaciółmi.