Tydzień z głowy (554)

Posted on 6 maja 2019

Marzenia literackie

Jack

Ponieważ napisałem książkę i nie mam pomysłu na nową, fantazjuję sobie o książkach, które mógłbym napisać.

Napisałbym sobie horror. Zapewne nigdy tego nie zrobię, ale mam taką niepokorną fantazję. Mógłbym powiedzieć, że bierze się to z tęsknoty za młodością, wic w tym, że za żadną młodością nie tęsknię. Jestem stary. Chcę być stary. Ale napisałbym horror wiedziony odwieczną ambicją przeskoczenia siebie. Jakby nie było, wymyśliłem polską odmianę tego gatunku (oczywiście nie sam, należy wymienić Tadka Oszubskiego, Jarka Grzędowicza, Jurka Nowosada, Kazka Kyrcza, Dawida Kaina i pewno jeszcze paru innych) i chciałbym zrobić coś nowego, jak Mark Danielewski w „Domu z liści”. Oczywiście nie potrafię. Nie mam pojęcia jak miałaby wyglądać ta horrorowa rewolucja, którą mi się śni. Po prostu czasem tęskno mi do duchów.

Napisałbym książkę o kobiecie, z perspektywy kobiecej, z pierwszoosobową narracją. Bardzo bym chciał. To chyba moje najstarsze literackie marzenie. Można by sądzić, że wiem bardzo dużo o kobietach. Kochałem kobiety. Jedną kocham dalej. Zdarzało mi się nawet przyjaźnić z kobietami, nie idąc z nimi do łóżka. Kiedyś chciałem mieć córeczkę. Ostatnio coraz częściej dzwonię do mamy, prowadzę program o kobietach w telewizji, więc powinienem o nich wiedzieć całkiem sporo. Tymczasem jestem ciemny jak tabaka w rogu. Równie dobrze moglibyście mi kazać pisać powieść o średniowiecznych Chinach i to w języku Konfucjusza. Przypuszczalnie lepiej poradziłbym sobie z tym zadaniem. Może kiedyś się uda? Potrzebuję tej książki, bo chciałbym wreszcie zrozumieć kobiety. A bez rozumienia kobiet nie sposób zrozumieć świata.

Napisałbym książkę o napadzie na bank. Nie wiem dlaczego, ale myślę o tym od lat. Mowa o prostej historii, zresztą właściwie nie ma sensu, żebym się tłumaczył. Napad na bank to napad na bank i cześć. W swoich powieściach nie lubię (między innymi) rozciągnięcia w czasie. „Kult” opowiada piętnaście lat z życia bohaterów. „Exodus” w ogóle życie całe, o „Innej duszy” nawet nie chce mi się wspominać. Ta wymarzona, piękna książka o napadzie na bank będzie rozgrywała się w ciągu jednego dnia. Widzę ją jako piękną, dynamiczną, męską i akcyjną. Swoją drogą, czy gdybym w ramach zbierania materiałów rzeczywiście napadł na bank, to wyrok byłby mniejszy?

Już mam. Kobieta napada na nawiedzony bank. Takiego sukcesu literackiego świat jeszcze nie widział.