Tydzień z głowy (561)

Posted on 1 lipca 2019

Pan Ryszard, lew z Warsu

 lionheart

Pociąg relacji Warszawa-Wrocław jest pełny już na pierwszej stacji. Natychmiast udaję się do Warsu, gdzie spotykam koleżankę. Zamawiam schabowego i piwo, koleżanka tylko piwo. Jedziemy. Obsługuje nas pan Ryszard, korpulentny pięćdziesięciolatek o zadbanej fryzurze, z pięknie przystrzyżonym, delikatnym wąsem. Jest sam. Gotuje i przyjmuje mnóstwo zamówień. Ludzie tłoczą się w tym Warsie. Próbują płacić kartą. Karty im nie przechodzą.

-Ludzie są głupi – mówi pan Ryszard. – powinni przewidzieć, że pociąg gubi zasięg. Powinni wziąć gotówkę. Nie wzięli, bo po prostu nie myślą.

-Pan mówi o nas? – pyta jedna pani.

-Pośrednio ale tak – odpowiada pan Ryszard szykując, dajmy na to, kawę. Ludożerka stłoczona w Warsie zdradza objawy konsternacji. Ktoś mówi, że nie życzy sobie takiego traktowania. Jakaś pani uważa, że się przesłyszała. Tak w ten deseń. Pan Ryszard przysłuchuje się temu z bezlitosnym uśmiechem.

Jedziemy. Staje się jasne, że spotkanie z panem Ryszardem będzie piękną przygodą. Ani myślę opuszczać Warsa. Pan Ryszard traktuje nas trochę inaczej niż resztę klientów, choć też płacimy kartą. Rozmawiamy o jego pracy. Koleżanka, z racji płci wypytuje pana Ryszarda o bardziej osobiste sprawy. Wiemy, gdzie mieszka. Był kiedyś żonaty. Daje do zrozumienia, że była żona ułożyła sobie życie. Lepiej im bez siebie.

Pan Ryszard pracuje sam. Dostawał ludzi do przyuczenia i zaraz chciał im jebnąć, tak mówi. Nie umieli nawet zrobić jajecznicy. Udławić się szło taką jajecznicą. Kiedyś pracował za granicą. Wyczekuje emerytury. Dadzą mu dwa tysiące i mu wystarczy. Pracuje szesnaście dni pod rząd a potem ma drugie tyle wolnego. Mówię mu, że w tej sytuacji może co miesiąc jechać na wakacje. Ale pan Ryszard nigdzie nie jeździ.

-Panie Ryszardzie, mam nadzieję, że nie uzna pan tego pytania za nazbyt osobiste – mówię ostrożnie dobierając słowa. – pan przecież nienawidzi ludzi. Dlaczego pan z nimi pracuje?

-Wie pan, nie najgorzej płacą. A ludźmi gardzę i tego nie kryję – odpowiada pan Ryszard tak aby wszyscy w Warsie usłyszeli.

Zastanawiam się, czy pan Ryszard zabił kiedyś człowieka. Koleżanka uważa, że nie. Lecz na pewno o tym myśli.