Tydzień z głowy (573)

Migawki z wyjazdów

 ratusz

We Lwowie okazuje się, że mam czytelników. Istnieją naprawdę, choć wyszła tam tylko jedna książka. Stawili się tłumnie na dwa spotkania, jedno oficjalne, drugie trochę mniej. Wieczór zamknął się na zacisznym placu koło kościoła. Staliśmy tam w półmroku, piliśmy koniak z plastikowych kubków, gadaliśmy o książkach, o muzyce i życiu. Pani, która pilnowała pobliskiego budynku zgodziła się na to nasze picie, pod warunkiem, że pozostawimy po sobie porządek.

Miasta śląskie na zachód od Wrocławia zlewają mi się w jedną miejscowość i mówiąc szczerze nie potrafię za bardzo wskazać czym różni się Lubań od Bogusławca albo Jawora. Wszędzie dominuje przedwojenna, niemiecka zabudowa. Nowych bloków jest raczej niewiele, jakby te miasta właściwie nie miały nowoczesności. Nowoczesność śmierdzi tym miastom i chyba mnie także. Za to w każdym jest baszta piastowska. Tak właśnie się nazywa i sterczy sobie samotnie gdzieś w centrum  – baszta która niczemu nie służy, niczego nie strzeże, której odjęto mury.

W Strzelinie też mają basztę, tylko innego autoramentu. Z tego co usłyszałem, miasto ucierpiało od wojennych nalotów, poza tym krasnoarmiejscy mieli sympatyczny zwyczaj podpalania paru kamienic na wiwat. Rynek strzeliński jest wielki i przylega do jeszcze większego nieużytku. No i stoi tam ten ratusz. Ma postać krępej wieży (wygląda jak baszta ucięta w połowie)  i przypuszczalnie jest dość starym budynkiem. Dowcip w tym, że całkiem niedawno na tej wieży nasadzono drugą, strzelistą. Tworzy to dosyć osobliwe wrażenie kosmodromu – jakby ratusz tak naprawdę był rakietą, która pewnego dnia poniesie strzelińskich rajców w kosmos, byle dalej od miasta, którym chcą zarządzać.

Targałem za sobą najcięższą torbę świata. Jechałem bucem i pociągiem, leciałem samolotem. Spałem w potwornych miejscach i miejscach przepięknych. Zjadłem mnóstwo dobrych rzeczy i wypiłem stanowczo za dużo alkoholu. Ale przede wszystkim spotkałem masę ludzi, którym chciało się mnie posłuchać, pogadać ze mną, czy nawet zabalować. Niosę w sobie wiele dobrych emocji. Dla nich, dla takich rzeczy – warto pisać.