Tydzień z głowy (311)

Żywot człowieka posttowarzyskiego

Dawno temu w jego domu wytarł się próg. Do świtu krążyło zadymione szkło. Były nocne wędrówki i bójki w parku, gwałtowne wyprowadzki i miłość w ubikacji. Jutro zawsze miał nastąpić koniec świata, ale póki co sztama aż po grób. Dowiedział się, że ludzie są sensem i celem, dla nich wszystko, a nic dla siebie. Ocalił niemal wszystkich, a oni ocalili jego.

Te relacje nigdy nie uległy wypaleniu. Są inne, łagodniejsze, bardziej okazjonalne, nie straciły jednak mocy. Klimat starych dni powraca w najmniej oczekiwanych momentach. Młodzieńcy stali się mężczyznami. Żony. Dzieci. Rozwody. Płynie czas. Smutki gromadzą się w podgardlach pijanych pelikanów.

Pierwszym sygnałem jest niechęć do nawiązywania nowych znajomości. Pobłogosławiony rzeszą przyjaciół nie poszukuje już nowych. Odmawia wyjścia na piwo, nie odbiera telefonów i ignoruje zaczepki w internecie. Tłumaczy sobie, że w ten sposób zaniedbałby ludzi, których kocha, ale to tylko część prawdy. Nie chce siebie przedstawiać po raz setny, znudziły mu się własne opowieści i nie jest ciekawy cudzych.

Zrobił się uważny i pobłażliwy jednocześnie. Uważnie przygląda się każdej nowej figurze na widnokręgu i zawsze znajdzie powód dla strzału ostrzegawczego w chmury. Jak ptaszek spadnie, to nawet lepiej. Jednocześnie starym przyjaciołom wybaczy wszystko, zna bowiem swoje własne winy i wie, jak trudne jest życie.

Wciąż ciąży ku swoim bliskim, chodzi na piwo, chętnie przyjmuje gości i dziurawi własne materace. Śmieje się i wywołuje śmiech. Wypija jednak trzy piwa zamiast ośmiu i robi wszystko, by znaleźć się w łóżku koło północy. W knajpie spogląda na zegarek i coraz częściej, zamiast taksówką, wraca ostatnim autobusem.

Coraz częściej spotyka się w towarzystwie dzieci. Dzieci spełniają tę rolę co wódka, muzyka i filmy piętnaście lat wcześniej – to osad i gleba, na której łatwiej się spotykać i być ze sobą.

Nie zbudował nowego świata, więc świadomie wznosi ruiny starego. To sztuczne rumowisko, apokalipsa skonstruowana z płyt, które już słyszał, filmów, które już widział, i gier wystarczająco podobnych do tych, które niegdyś go cieszyły. Głaszcze koty. Najbardziej lubi siedzieć w domu i na nic nie czekać. Wmówił sobie, że to ciężka praca. Wciąż jest bezbrzeżnie śmieszny. Stał się samowystarczalny i radośnie czeka na kryzys wieku średniego.