tydzień z głowy (343)

Posted on 19 kwietnia 2015

Do widzenia

706x410q70adam-rhinos-subbedm

Kiedyś Was opuszczę, kochani przyjaciele.

Nie stanie się to teraz ani w najbliższych latach. Mój syn musi dorosnąć. Niech aktualne, ważne sprawy ulegną rozstrzygnięciu. Poczekam, aż się zamrożą w dobrej lub złej formie. A potem odejdę. Pożegnam się z Wami i pożegluję.

Nie myślcie, że to dowcip.

Zamieszkam na Teneryfie, na Kanarach, na Haiti, a najpewniej na innej, nieznanej mi z nazwy słonecznej wyspie. Z pewnością nie będzie to Jamajka. Nie lubię marihuany. Preferuję wino, piwo i drinki z palemką. Kocham wodę i słońce. Ucieknę do piasku i oceanu.

Kupię sobie jakiś mały domek. Będzie mnie stać. Właściwie już mnie stać, już mógłbym to zrobić, ale jeszcze mi nie wolno. Jeszcze jestem potrzebny. Ale kiedyś kupię sobie mały domek bez drzwi. Nie zamierzam posiadać. Nie będę więc obawiał się kradzieży.

Będę pisał opowiadania i krótkie powieści, pływał i pracował fizycznie, dla przyjemności, jeśli zdrowie pozwoli. Będę wypływał łodzią i łowił ryby. Znajdę sobie lokalną dziewczynę. Dziewczyna mnie pokocha, bo będę miał pieniądze, ale też trochę dlatego, że będę umiał ją rozśmieszyć.

Będzie mi trochę wesoło, a trochę smutno. Ale będę miał pisanie, ocean, słońce, wino, no i tę dziewczynę. Spoglądając wstecz pomyślę: ale to życie jest piękne!

Wiem, że to brzmi idiotycznie. Bo wszystko może się zmienić. Bo nie mam pojęcia, czego będę oczekiwał od życia za kilkanaście lat. Ale w tej chwili, pijąc kawę w wynajętej kawalerce na Mokotowie, czuję, że muszę zrobić właśnie to, nic innego. Muszę się zestarzeć na słonecznej wyspie.

Dlatego Was opuszczę, kochani przyjaciele. Zrozumiecie i wybaczycie, wiem to.

Zresztą, będę pisał.

Zresztą, jeśli zechcecie mnie odwiedzić, będę bardzo szczęśliwy.

Zresztą, to jeszcze nie dziś.