tydzień z głowy (349)
Oczekiwanie
Przysiadłem nad brzegiem zatrutej rzeki i czekam.
Czekam na cokolwiek. Na wieczór. Na ranek. Na Boga, na diabła, na przyjaciela i na wroga też czekam, bo jest mi zupełnie wszystko jedno. Chcę tylko, aby coś przyszło, aby coś się zdarzyło.
Czekam na grzyb atomowy i nowy wspaniały świat, na miłość, na niechęć i porzucenie, na ciepło i zimno, a także na przelew, kuriera i faceta od pizzy. Czekam na czwartek, który zdarzy się w sobotę, na różowego słonia i laskę z trzema cycami.
(zatruta rzeka jest dość szeroka, środkowy, spokojny nurt niesie martwe zwierzęta. Sterczą krowie kopyta, racice, łapki psów i kotów, a łopiany przy brzegu są czarne. Woda ma barwę soli, lecz chłodzi przyjemnie. Wiem, bo zanurzam w niej stopy)
Czekam na nowe filmy w kinie i teorię wszystkiego, na zakończenie obecnych konfliktów zbrojnych i wybuch nowych konfliktów zbrojnych oraz nową płytę Iron Maiden. Wyglądam lekarstwa na raka. Czekam, aż kelner przyniesie mi piwo i papierosy, tutaj, nad moją zatrutą rzekę.
Czekam na smutek i śmiech, czekam, aż przyjdą przyjaciele, a potem będę czekał, kiedy wreszcie pójdą w jasną cholerę. Czekam na deszcz, na deszcz ze śniegiem i jebane gradobicie. Czekam, aż zakwitną ogrody, a ptaki pospadają z nieba. Czekam na wielki wiatr i powietrze drżące w gorącu. Czekam na ukrzyżowane gwiazdy.
Czekam, aż przestanę czekać. Czekam na koniec czekania, a wtedy będę mógł zacząć czekać znów.
Wiem, że nic z tego nie nastąpi. Nie ma takiej możliwości. Nic się nie wydarzy, próżne to moje czekanie. Choć może niekoniecznie? Może w samym procesie czekania, tu, nad tą zatrutą rzeką, wydarza się coś ważnego? Tego oczywiście nie wiem, ale może kiedyś będę wiedział. Dlatego jutro pójdę znad zatrutej rzeki i sam znajdę to wszystko, na co tak bezskutecznie oczekuję. Ale jeszcze nie dziś. Dziś zostanę tutaj.
Bardzo ciekawy sposób pisania o czymś tak czasem nudnym i łudzącym, jak czekanie. Ten blog daje mi dużo radości. Przede wszystkim Twoje poczucie humoru w patrzeniu na świat to po prostu pierwsza klasa. Gratuluję i pozdrawiam.:)
Odpowiedz
Tkanka czekania nie jest samym czystym w sobie czekaniem. W tej tkance krążą soki, z nurtów które czekaniem już nie są. Najgorszą udręką – nie mieć na co czekać.
Cokolwiek – czekanie bywa rozkoszą.
Czekanie nie jest tą samą zawsze pozycją nadziei.
Odcinanie kolejnych dat, do tego co na pewno – luz i spoko…
Nieznajomość daty, do tego co tak bardzo…ale może nigdy nie przyswoić konkretnej daty – maceruje jeden z naszych organów, tego – poza stronicami atlasu anatomii.
„Człowiek nigdy nie przeżywa tego, co jest. Przeżywa to, co było albo co będzie”. Andrzej Stasiuk
Odpowiedz
Czekanie nie jest dobre, ani zdrowe. Jest bardzo nie zen. Dlatego zawsze żałuję, że nie palę. Że na przystanku czekam, że na umówioną osobę czekam. A tak, mogłabym sobie po prostu zapalić. I nawet z pewnym rozdrażnienio-zaskoczeniem powitać tego kelnera z piwem. Że niby zdążyłam już zapomnieć. Można też czytać. Ale wtedy bywa, że faktycznie się zapomni wsiąść do autobusu.
Odpowiedz