tydzień z głowy (349)

Posted on 31 maja 2015

Oczekiwanie

dead-river-runs-dry

Przysiadłem nad brzegiem zatrutej rzeki i czekam.

Czekam na cokolwiek. Na wieczór. Na ranek. Na Boga, na diabła, na przyjaciela i na wroga też czekam, bo jest mi zupełnie wszystko jedno. Chcę tylko, aby coś przyszło, aby coś się zdarzyło.

Czekam na grzyb atomowy i nowy wspaniały świat, na miłość, na niechęć i porzucenie, na ciepło i zimno, a także na przelew, kuriera i faceta od pizzy. Czekam na czwartek, który zdarzy się w sobotę, na różowego słonia i laskę z trzema cycami.

(zatruta rzeka jest dość szeroka, środkowy, spokojny nurt niesie martwe zwierzęta. Sterczą krowie kopyta, racice, łapki psów i kotów, a łopiany przy brzegu są czarne. Woda ma barwę soli, lecz chłodzi przyjemnie. Wiem, bo zanurzam w niej stopy)

Czekam na nowe filmy w kinie i teorię wszystkiego, na zakończenie obecnych konfliktów zbrojnych i wybuch nowych konfliktów zbrojnych oraz nową płytę Iron Maiden. Wyglądam lekarstwa na raka. Czekam, aż kelner przyniesie mi piwo i papierosy, tutaj, nad moją zatrutą rzekę.

Czekam na smutek i śmiech, czekam, aż przyjdą przyjaciele, a potem będę czekał, kiedy wreszcie pójdą w jasną cholerę. Czekam na deszcz, na deszcz ze śniegiem i jebane gradobicie. Czekam, aż zakwitną ogrody, a ptaki pospadają z nieba. Czekam na wielki wiatr i powietrze drżące w gorącu. Czekam na ukrzyżowane gwiazdy.

Czekam, aż przestanę czekać. Czekam na koniec czekania, a wtedy będę mógł zacząć czekać znów.

Wiem, że nic z tego nie nastąpi. Nie ma takiej możliwości. Nic się nie wydarzy, próżne to moje czekanie. Choć może niekoniecznie? Może w samym procesie czekania, tu, nad tą zatrutą rzeką, wydarza się coś ważnego? Tego oczywiście nie wiem, ale może kiedyś będę wiedział. Dlatego jutro pójdę znad zatrutej rzeki i sam znajdę to wszystko, na co tak bezskutecznie oczekuję. Ale jeszcze nie dziś. Dziś zostanę tutaj.