Tydzień z głowy (350)

Posted on 7 czerwca 2015

Drobne niedostatki człowieka wspaniałego

kaligula

Wbrew temu, co powiadają, nie piję znowu wcale tak dużo. Bywa nawet, że wcale nie piję. Niemniej zawsze wyglądam na pijanego i mówię jak urżnięty w sztok, choćbym spędził wcześniejszy tydzień na wyciskanych sokach owocowych i diecie bezglutenowej.

Gadam do siebie, ponadto nie gadam mądrze, co przynajmniej pozostaje w zgodności z poziomem wypowiedzi kierowanych do bliźnich. Najczęściej wypowiadam pojedyncze słowa bądź krótkie sentencje, które siłą rzeczy nie obchodzą nikogo, łącznie z mną samym, np. „kurwa”, „jak daleko”, „spać”, „ale jestem zmęczony”.

Nie posiadam prawa jazdy. Na szczęście nikt nie chce koło mnie siedzieć w pociągu czy też autokarze.

Swoje myśli i uczucia trzymam przy sobie. Zwierzam się tylko ze spraw nieskończenie smutnych, stanowiących bolesne obciążenie dla słuchającego, zwłaszcza że nikt jeszcze nie znalazł sposobu, jak mam sobie z nimi, z tymi problemami, poradzić.

Potrafię znakomicie gotować i mam pewność, że tych czterech potraw, których przyrządzanie opanowałem przez prawie czterdzieści lat życia, nikt nigdy nie przygotował lepiej.

Burzliwa młodość pozostawiła dziury w mej nietuzinkowej mózgownicy. Potrafię pytać trzy razy o to samo i bez przerwy powtarzam te same anegdoty, próżno licząc na śmiech wymęczonego audytorium. Za to zawsze znajdę właściwą drogę, nie korzystając z GPS, potrafię też bezbłędnie podliczyć rachunek w knajpie, niezależnie od liczby biesiadników, tego co jedli i ile wypili. Nie gubię nigdy niczego, z wyjątkiem kluczy od domu, telefonu, portfela i karty kredytowej.

Twarze zapamiętuję mniej więcej na trzecim spotkaniu. Okoliczności dwóch pierwszych spotkań nie mają znaczenia. Nie zdziwcie się więc, jeśli po raz kolejny podejdę do kogoś z was, wyciągnę rękę i powiem: „Łukasz Orbitowski jestem”.

Utykam. Uważam, że nie tylko to łączy mnie z lordem Byronem.

Podczas mówienia zaciągam się lekko. Czasem przechodzi to w jąkanie. Niestety, jąkam się wyłącznie przy osobie jąkającej się. Ma to miejsce zawsze i nic z tym nie potrafię zrobić. Z tego powodu osoby jąkające się, jak sądzę, pałają do mnie nienawiścią, a przynajmniej mają niskie zdanie o moim poczuciu humoru.

Poza tym właściwie jestem w porządku.