tydzień z głowy (351)

Posted on 14 czerwca 2015

Kiedyś

Burzum-Det_Som_Engang_Var-Frontal-700x400

Kiedyś leżałem w żywopłocie.

Kiedyś chodziłem w płaszczyku trzy czwarte, czapce uszatce i zielonym swetrze wojskowym. Miałem też kremowe szturmówki, koszulę w czarno-fioletową kratę, martensy i skórzaną marynarkę.

Kiedyś uważałem, że Stephen King i Jerzy Pilch są wielkimi pisarzami. Chciałem też być Piotrem Siemionem. Ta szczególna potrzeba zrodziła się po lekturze „Niskich łąk” i „Fausta” w tłumaczeniu Piotra Siemiona. Przypuszczam, że byłem jedynym człowiekiem na świecie, który chciał być Piotrem Siemionem, wliczając w to Piotra Siemiona.

Kiedyś słuchałem Cradle of Filth i Dimmu Borgir. Byłem nawet na koncercie tej drugiej grupy. Zastanawiałem się, czy mogę słuchać Massive Attack i Niemena, bo przecież słucham metalu. Zrodziła się we mnie obawa, że panowie z Dimmu Borgir dowiedzą się o tym Niemenie i poczują się zdradzeni.

Kiedyś marzyłem, by zarabiać trzy tysiące złotych i mieć drugie tyle na koncie. Mając dziewiętnaście lat, postanowiłem zaszaleć i przepiłem w knajpie stówkę. Całą stówkę, rozumiecie? Oczywiście z kumplem do spółki.

Kiedyś marzyłem o wielkiej miłości, takiej, która wybucha w człowieku jak bomba atomowa, a potem pcha falę uderzeniową na świat cały, czyli życie. Chciałem kochać się na trawie pod lipcowym słońcem, pić półwytrawną kadarkę sobie z dziubków, a potem zestarzeć się wspólnie i karmić gołębie. Jednocześnie chciałem umrzeć młodo.

Kiedyś bardzo chciałem mieć kolegów. Chociaż paru i jakichkolwiek, a nie siedzieć tylko w domu z nosem w książce. Wyobrażałem sobie nawet, że mam kolegów. Słuchałem o przygodach tych ludzi, którzy mieli kolegów, i opowiadałem je jako swoje.

Kiedyś bardzo chciałem przybrać na masie mięśniowej tak, bym ważył całe siedemdziesiąt kilo. Marzyłem o tym, by zrobić pełną serię sztangą ważącą sześćdziesiąt kilo, na ławeczce prostej. Kiedyś sepleniłem i miałem zęby dwa razy bardziej krzywe niż obecnie.

Jestem innym człowiekiem niż ćwierć wieku temu. Innym niż dwa lata temu. Zupełnie. Mam odmienne marzenia, cele i ambicje. Żadna komórka mojego ciała nie jest starsza niż siedem lat. Co zostało niezmiennym?

Znów leżę w żywopłocie, ot co.