tydzień z głowy (454)

Posted on 5 czerwca 2017

O oczach

eye-of-horus-tri-57a908d55f9b58974a8fe8ee

Parę lat temu Jakub Małecki powiedział mi, że mam problem z oczami. Bardzo chętnie oślepiam bohaterów w swoich książkach. Aż sprawdziłem, posługując się wyszukiwaniem słów kluczowych w pliku tekstowym. Rzeczywiście, w takich książkach jak „Nadchodzi” albo „Widma” cały czas komuś gaśnie światło.

Przejąłem się tym trochę i próbuję nikogo już nie oślepiać (tak samo, jak obiecałem sobie, że nie będę już zabijał bohaterów w moich książkach, a przynajmniej uważał z tym mordowaniem). Na fali tego, co powiedział Kuba, napisałem kilka bajek o oczach, które można było przeczytać tutaj. Teraz znajdziecie je w „Rzeczach utraconych”.

Do niedawna nie wiedziałem, jakiego koloru są moje oczy. Nie żebym specjalnie się im przyglądał. Raz wydawały się zielone, innym razem błękitne, to znów szare. Nie wiem, co wpisałem do dowodu osobistego, ale pamiętam, jak parę lat temu intensywnie zbliżałem się do pewnej dziewczyny. Siedzieliśmy w knajpie, widząc się po raz pierwszy, piliśmy nieprzyzwoite ilości piwa, a ja czułem, że rozpoczyna się coś, co będzie groźne, mocne, pięknie, skończy się źle, a być może mnie zgubi. Ta dziewczyna – też bardzo przejęta i przestraszona – przyglądała mi się, powtarzając, że nie może rozpoznać koloru moich oczu. Raz wydawał się jej taki, a raz znowu inny, a nasze twarze były coraz bliżej siebie.

Niedawno zupełnie inna dziewczyna rozstrzygnęła ten problem. Powiedziała, że kolor moich oczu zależy od nastroju. Stają się szare, gdy jestem smutny, i niebieskie, kiedy raczę poweseleć. Przyjąłem tę odpowiedź z rozbawieniem i kto wie, może nawet moje oczy zrobiły się niebieskie od tego niespodziewanego uśmiechu. W gruncie rzeczy, ta kwestia niewiele mnie obchodzi. Co mi z koloru oczu? Zrozumiałem za to coś innego.

Czasem jest tak, że jedna miłość zadaje pytanie, a odpowiedź, po paru latach znajduje zupełnie inna miłość.