Tydzień z głowy (468)
Czerwone trzewiczki
Życie nigdy mnie nie oszczędzało.
W dzieciństwie regularnie zbierałem łomot, miałem też wadę wymowy i zęby trzy razy bardziej krzywe niż teraz. Dziewczyny śmiały się ze mnie. Koło trzydziestki doświadczyłem łaski rozwodu, tracąc przy okazji skromny majątek, zresztą tak się śmiesznie składa, że średnio co siedem lat zaczynam życie od nowa. Gołębie na mnie srały, półdzikie psy szarpały mi porcięta. A teraz mam czerwone buty, czerwone jak róże i krew.
Na niczym się nie znam, nic nie potrafię, nie czytałem Murakamiego i nie prowadzę auta. Próbowałem grać w piłkę, aż wyśmiało mnie moje własne dziesięcioletnie dziecię. Poległem przy próbie ogolenia sobie brwi i omal nie połamałem sobie rąk podczas zmiany pościeli. Skarpetki pękają mi na stopach. Lecz mam czerwone buty stworzone dla tych stóp.
Ilość zmartwień i kłopotów, które ściągnąłem na swoją siwą głowę, doprawdy trudno zliczyć, zresztą o większości z tych spraw nawet nie godzi się pisać. Powiem więc tylko, że maszeruję pod krzyżem przeprowadzki i wielkiego remontu, premiery powieści, której oddałem dwa lata, oraz programu telewizyjnego, który wciąż robię wbrew znakom na niebie i ziemi. Wlokę się tak, przez ciernie i pył, przygięty przez to co powyższe. I dobrze, bo wciąż patrzę na swoje nowe buty, na czerwone buty przyprószone gruzem, na którym perli się pot.
Nie wiem, co przyniosą najbliższe miesiące i lata. Za miesiąc kończę czterdziestkę, co w najlepszym razie oznacza, że połowa życia już za mną. Więcej nie będzie. Zapewne nie będzie lepiej. Powieść może okazać się klęską, posypie się zdrowie, zrobię coś strasznego i bliscy odwrócą się ode mnie. Zostanie tylko stary przyjaciel, lęk. Będę gruby. Będę bezzębny. Będę martwy.
Ale mam przecież czerwone buty i idę, ach idę, idę w nich sobie do knajpy.
Panie Orbitowski! Larum grają! ! A ty się nie zrywasz? Kierownicy nie chwytasz? Do samochodu nie wsiadasz? Co się stało z Tobą, hipotetycznie przyszły kursancie?
Odpowiedz
Te buty to życie.
A czterdziestka jest cudna: po pierwsze wiesz czego nie chcesz, po drugiej bardziej świadomie wiesz czego chcesz, a masz na tyle jeszcze sił by to zrealizować. Nie musisz się popisywać, udowadniać, możesz po prostu żyć wg własnego pomysłu. Takie jest moje doświadczenie z perspektywy pięćdziesiątki i podobnych wrażeń za 10 lat życzę.
Odpowiedz
Robi się z Pana materialista jak z Pana Twardocha. Oczywiście Pan Tawrdoch w lepszym stylu – On wszystkie butki ma skórzane, lepiej wyeksponowane…,ale Pan się dopiero uczy. Powodzenia na nowej drodze.
Odpowiedz
Do nowych butów doradzam jeszcze stylowo dwie różne sznurówki. Zwracają uwagę, ustawiają rozmówcę we właściwej pozycji i – co nie bez znaczenia, zważywszy Pańskie ciągle utyskiwania na Pański wygląd – dadzą Panu możliwość powiedzenia: ‚jestem podobny do zjawiskowego Dustina Browna’.
Odpowiedz
Pan Orbitowski nie zna się na żartach (no może tylko na swoich ). Pozdrowienia dla butów
Odpowiedz
tu twoja psychofanka 😉
wszystko jeszcze przed Tobą. Nigdy mnie głowa nie bolała. Ale… w marcu skończyłam 40. W tym tygodniu pierwszy raz w życiu rozbolała mnie głowa. Taki zaskok.
Odpowiedz
Tiaaa.. ten Pan Orbitowski niewątpliwie ma coś z głową i robi mi również wodę z mózgu zestawiając poważne smutne rzeczy (łezka ) z radochą podreptania do knajpy w nowych butach. Cały On… a weź Go ogarnij ! 😂
Odpowiedz